Bank bankowi nie równy - gdzie zatem znaleźć najtańszy kredyt hipoteczny? Kredyt hipoteczny to zobowiązanie zaciągane na wiele lat, dlatego warto policzyć każdy grosz, który należy zwrócić bankowi w formie spłaty. Znaczącym utrudnieniem w porównaniu kredytów są warunki dodatkowe, które mogą wpływać na obniżenie kosztu kredytu (czyli marży banku w formie odsetek), np. konieczność założenia konta czy skorzystania z innych usług - przykładem łączenia może być oferta mBanku.
Sądzę, że dobrym rozwiązaniem może być skorzystanie z portalu Aukcje Kredytowe. Piszę to z perspektywy użytkownika tego serwisu - pierwsze aukcje wystawiałem na początku 2008 roku, a więc jeszcze na fali optymizmu konsumenckiego w powiększaniu zadłużenia. Serwis zaspokaja potrzebę znalezienia interesującej oferty, bowiem umożliwia otrzymywanie ofert kredytów hipotecznych od banków będących partnerami Aukcje Kredytowe (czyli zdecydowanej większości). Proces wygląda następująco:
- wpisuję dane dotyczące wielkości kredytu który mnie interesuje,
- określam swój wkład własny oraz czas spłaty,
- podaję mój dochód netto (celem wyliczenia zdolności kredytowej - każdy bank liczy ją inaczej),
- podaję termin na złożenie przez banki propozycji kredytu hipotecznego.
Przed upływem tego terminu można spodziewać się przynajmniej 2-3 ofert - szczególnie aktywny jest Polbank EFG - warto podkreślić, że utrzymanie atmosfery aukcji umożliwia porównanie ofert. Ponadto jest to wstępna propozycja, czyli podlegająca dalszym negocjacjom co również jest wartościowe. W ten sposób w ciągu kilku dni można zebrać oferty od kilku banków zamiast odwiedzać wszystkie z placówek. Taka wstępna selekcja ułatwia proces wyboru najlepszego kredytu - krótka lista to oszczędność czasu i rozmowa o konkretach.
niedziela, 27 czerwca 2010
poniedziałek, 7 czerwca 2010
Małe czy duże opakowanie?
Ilekroć dokonujemy zakupów, nierzadko stajemy przed wyborem - kupić produkt o mniejszej objętości / wadze i zapłacić jednostkowo taniej, czy wybrać ten sam produkt większej objętości / wadze i zapłacić jednostkowo więcej. Z pozoru temat błahy i odpowiedź prosta - skoro mamy kupować rozsądnie, to lepiej tyle ile nam potrzeba i koniec. Ano właśnie, nie do końca...
Powszechną regułą w życiu i handlu jest "duży może więcej" - handel bazuje na wolumenie, a więc ilości dóbr które się sprzedaje i w konsekwencji konsumuje. Zatem prawidłowo ułożona polityka cenowa powinna premiować zakup większego wolumenu - najprostszy przykład to lody czy napoje Nestea czy przecier pomidorowy Łowicz czy sosy, itd. itp. O dziwo ta reguła nie jest znana pracownikom TP S.A., którzy w najnowszej ofercie na dostęp do Internetu w ogóle nie posługują się tę zasadą - przypadek? Z punktu widzenia klienta ta sytuacja jest oczywiście korzystna - wybierając tylko 12 miesięczną umowę mają większą swobodę (nie wiążą się na stałe z jednym dostawcą Internetu) - tak jakby rezygnowali z przyszłych przepływów finansowych, które przecież powinny być gwarantem ich rentowności.
Ponieważ ceny produktów są podawane w mało przystępnych liczbach (np.2,49) to przeliczenie na 100g lub 100ml danego produktu stanowi zazwyczaj wyzwanie obcowania z kalkulatorem (np. w telefonie) - chylę czoła tym, którzy liczą wszystko w głowie :)
Na szczęście większość supersamów czy hipermarketów posiada informację przeliczeniową zawartą na identyfikatorze cenowym przy danym produkcie. Tym samym porównanie cen sprowadza się do jednowymiarowego problemu - uszeregowania od najniższej do najwyższej.
Większe opakowanie ma jeszcze jeden plus - ilość opakowania (czyli tego co wędruje na śmietnik) jest znacznie mniejsza w przeliczeniu na 100g / 100ml danego produktu.
Agitacja do kupowania produktów o większej pojemności byłaby na rękę producentów, więc nie nawołuję. Sygnalizuję jednak rozważenie ile faktycznie kosztuje 100g / 100ml tego samego produktu w zależności od pojemności - obstawiam, że większość producentów premiuje większy wolumen zakupów, więc będzie to tańsze.
Powszechną regułą w życiu i handlu jest "duży może więcej" - handel bazuje na wolumenie, a więc ilości dóbr które się sprzedaje i w konsekwencji konsumuje. Zatem prawidłowo ułożona polityka cenowa powinna premiować zakup większego wolumenu - najprostszy przykład to lody czy napoje Nestea czy przecier pomidorowy Łowicz czy sosy, itd. itp. O dziwo ta reguła nie jest znana pracownikom TP S.A., którzy w najnowszej ofercie na dostęp do Internetu w ogóle nie posługują się tę zasadą - przypadek? Z punktu widzenia klienta ta sytuacja jest oczywiście korzystna - wybierając tylko 12 miesięczną umowę mają większą swobodę (nie wiążą się na stałe z jednym dostawcą Internetu) - tak jakby rezygnowali z przyszłych przepływów finansowych, które przecież powinny być gwarantem ich rentowności.
Ponieważ ceny produktów są podawane w mało przystępnych liczbach (np.2,49) to przeliczenie na 100g lub 100ml danego produktu stanowi zazwyczaj wyzwanie obcowania z kalkulatorem (np. w telefonie) - chylę czoła tym, którzy liczą wszystko w głowie :)
Na szczęście większość supersamów czy hipermarketów posiada informację przeliczeniową zawartą na identyfikatorze cenowym przy danym produkcie. Tym samym porównanie cen sprowadza się do jednowymiarowego problemu - uszeregowania od najniższej do najwyższej.
Większe opakowanie ma jeszcze jeden plus - ilość opakowania (czyli tego co wędruje na śmietnik) jest znacznie mniejsza w przeliczeniu na 100g / 100ml danego produktu.
Agitacja do kupowania produktów o większej pojemności byłaby na rękę producentów, więc nie nawołuję. Sygnalizuję jednak rozważenie ile faktycznie kosztuje 100g / 100ml tego samego produktu w zależności od pojemności - obstawiam, że większość producentów premiuje większy wolumen zakupów, więc będzie to tańsze.
piątek, 21 maja 2010
Ile kosztuje pizza?
Podobno historycznie wywodząca się z Włoch, sławę zyskała dopiero w USA - pizza, czyli ciasto drożdżowe z różnorodnymi dodatkami.
Jeden z najprostszych przepisów na ciasto na pizzę (dostępny na blogu kulinarnym) obrazuje, że uczynienie z niej dania na obiad nie stanowi wyzwania czasowego ani fizycznego ani - co najważniejsze - finansowego.
Składniki na pizzę:
Pozostają dodatki na pizzę - kostka sera tłustego to wydatek max.3 pln - oraz składniki na pizzę, czyli co kto lubi :)
Jeden z najprostszych przepisów na ciasto na pizzę (dostępny na blogu kulinarnym) obrazuje, że uczynienie z niej dania na obiad nie stanowi wyzwania czasowego ani fizycznego ani - co najważniejsze - finansowego.
Składniki na pizzę:
- mąka w ilości ok.1,5 szklanki, czyli ok.0,4kg, (cena detaliczna mąki to ok.2,5 pln za 1kg), co oznacza, że jednostkowo na pizzę będzie nas kosztować ok.1 pln;
- woda w ilości ok.0,5 szklanki, czyli ok.125 ml, co kosztowo wynosi poniżej 0,01 pln;
- drożdże w ilości 20g, czyli kosztowo ok.0,2 pln;
- 2 łyżki oliwy, czyli ok.30ml, to wydatek (liczony jednostkowo na pizzę) nie przekraczający 1 pln.
Pozostają dodatki na pizzę - kostka sera tłustego to wydatek max.3 pln - oraz składniki na pizzę, czyli co kto lubi :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)